Święty Krzysztof - towarzysz pielgrzymów na średniowiecznych traktach

Święty Krzysztof w dawnej kaplicy zakonnej w Chwarszczanach

(22 sierpnia 2023 r.)

Kult świętego Krzysztofa od czasów reformacji uważany był za jeden z największych zabobonów średniowiecza. Prawdopodobnie jednak opowieści o świętym oraz jego przedstawienia pełniły ważną rolę związaną z symboliką chrześcijańską. Późniejsze interpretacje i trwający do dzisiaj zabobon wynikały z niezrozumienia i zapomnienia rzeczywistego znaczenia świętego.

Po przeprowadzonej w ostatnich latach renowacji możemy podziwiać jedno z jego przedstawień na północnej ścianie dawnej trzynastowiecznej kaplicy templariuszy w Chwarszczanach - od początku wieku czternastego użytkowanej przez joannitów. Najprawdopodobniej to właśnie joannici byli fundatorami całego zespołu polichromii, w składzie którego znalazła się również postać św. Krzysztofa. Kaplica była głównym obiektem dworu zakonnego położonego na ważnym średniowiecznym trakcie w pobliżu przeprawy przez rzekę Myślę. Przedstawienie chwarszczańskie mogło być związane z pielgrzymkową rolą tego miejsca w średniowieczu.

Kościół w Chwarszczanach - dawna kaplica zakonna użytkowana przez trzy największe zakony rycerskie: templariuszy, joannitów i krzyżaków - jest jednym z najważniejszych polskich zabytków.
Został wybudowany przez templariuszy pod koniec XIII wieku. W 2001 roku znalazł się na liście 100 najważniejszych polskich zabytków architektury, przygotowanej przez serwis culture.pl i być może już niebawem stanie się pomnikiem historii.

Ilustracja 1

Kaplica zakonna w Chwarszczanach: fasada zachodnia w 2008 roku, fot. Maciej Sałański / widok od południa z widocznym fundamentem zakrystii lub kruchty, 2023 rok, fot. Tomasz Sajko;


Czas pielgrzymek

Średniowiecze było czasem wędrówek. Obok wypraw związanych z handlem, do najważniejszych i najpopularniejszych należały pielgrzymki do świętych miejsc chrześcijaństwa, przede wszystkim do Rzymu i Ziemi Świętej oraz do miejsc związanych z kultem świętych - na przykład do Santiago de Compostela.

Drogami, obok pielgrzymów, podążali kupcy i rzemieślnicy udający się z towarem na targ, wędrowni czeladnicy, wojsko, władcy ze swymi orszakami, poborcy podatków, urzędnicy, pokutnicy oraz włóczędzy, żebracy i rabusie. W miejscach przystankowych na podróżnych czekały obiekty im potrzebne: kuźnie, stajnie, karczmy, a strawę duchową zapewniały kościoły lub kaplice. Niektóre z obiektów sakralnych, dzięki posiadanym cennym relikwiom, mogły być dla podróżnych miejscem docelowym. Przy rozwidleniach dróg mogły znajdować się drogowskazy, albo krzyże przypominające o potrzebie wyboru właściwego kierunku, symbolicznie - kierunku drogi życia w celu osiągnięcia życia wiecznego.

Pielgrzymka, podróż szlakiem, drogą i nawet niekiedy bezdrożami, służyła rozwojowi duchowemu chrześcijanina, jego przemianie - metanoi1. Stąd symboliczne drogi-labirynty w kościołach (np. w katedrze w Chartres) umożliwiające podróżowanie osobom nie mogącym pielgrzymować, chcącym przypomnieć sobie podróż niegdyś odbytą, albo przebycie labiryntu na klęczkach - w ramach pokuty za grzechy.
W ten sposób pielgrzymka, ale też ogólnie - wędrówka, podróżowanie, włączały się do średniowiecznego sposobu odczuwania świata, w którym symbol niekiedy stawał się tożsamy z tym, co symbolizował.


Chwarszczany na dawnym trakcie, niedaleko przeprawy przez Myślę

W przeciągu kilkuset lat, wraz z potrzebami człowieka, przebieg dawnych dróg ulegał dużym ale też niespodziewanie niewielkim zmianom - ich dawne ślady często można jeszcze dzisiaj dostrzec, a zdarza się, że droga krajowa przebiega jakimś starym szlakiem. Nie ma tu miejsca na dogłębną analizę, ale na podstawie analizy historycznego przebiegu dróg możemy przypuścić, że przez Chwarszczany przebiegał trakt łączący przez Chojnę siedziby biskupstw lubuskiego i kamieńskiego. Najprawdopodobniej, suche przejście na północ zapewniał istniejący w Chwarszczanach most. Szlak rozwidlał się tutaj również w kierunku północno-wschodnim, przez Dargomyśl, Oborzany i Dębno, ku Myśliborzowi - i dalej, przez Pyrzyce, Stargard, Nowogard, Koszalin, Słupsk i Lębork, ku Gdańskowi. Zapewne nie były to jedyne kierunki podróżnych przybywających do Chwarszczan.
Wybór miejsca komandorii templariuszy nie był więc przypadkowy. Chyba również sam wybór templariuszy na gospodarzy Chwarszczan nie był przypadkiem. Być może z tego także powodu, że Rycerze Świątyni mieli bezpośredni dostęp do źródeł relikwii przywożonych z Ziemi Świętej. Komandorie zakonu mogły pełnić rolę składów relikwii, a w poświęconych ołtarzach posiadać własne, które same mogły stać się celem pielgrzymek.

Spokój, to podstawowa potrzeba w czasie podróży. Zapewnienie bezpiecznych przejść i ochrona szlaków były priorytetem, stąd być może właśnie to okazało się główną przyczyną osadzenia templariuszy w Chwarszczanach i zgodnego potwierdzania ich praw przez kolejnych władców rządzących lub chcących pokazać się jako rządzący tym obszarem. Joannici kontynuowali rolę swych poprzedników w tym miejscu.
Nieco dziwna wydaje się w związku z tym wzmianka o tym, że 23 listopada 1404 roku krzyżacki wójt Nowej Marchii, Baldwin Stal, doniósł wielkiemu mistrzowi Ulrichowi von Jungingen o sporze z joannitami z Chwarszczan, gdyż jego ludzie podążający wolną drogą z Kostrzyna na targ w Boleszkowicach, zostali obrabowani2. Mogło tu jednak chodzić o spór kompetencyjny, dotyczący prawa do pobierania przez joannitów opłat za przeprawę przez Myślę w Chwarszczanach.

Ilustracja 2

Symbole dostrzeżona na mapie domeny Chwarszczańskiej, wykonanej w 1707 roku przez Joachima Ernsta Reinmanna: drogowskaz, szubienica, kościół w Chwarszczanach;

 

RNa mapie pruskiej domeny państwowej w Chwarszczanach, wykonanej w 1707 roku przez Joachima Ernsta Reinmanna, obok symbolicznego znaku kaplicy, widać ówczesny przebieg szlaków, przeprawę przez Myślę w postaci dwóch mostów, kuźnię w pobliżu wjazdu prowadzącego do kościoła i Stawu Kowala (Schmiede Teich), karczmę z otaczającymi zabudowaniami (być może stajniami) - naprzeciw wjazdu. Przy rozwidleniach dróg umieszczono cztery symbole oznaczające drogowskazy. Na górującym ponad szlakami Wzgórzu Wisielca a ponad Potokiem Wisielca (Galgen Grund) pojawia się szubienica - przestroga dla lekceważących prawo. Część wymienionych obiektów dostrzec można na mapach późniejszych: mapie domeny z 1772 roku (G. B. Schultze)3 oraz mapach Messtischblatt z 1908 i z 1934 roku. Na mapie Schultzego droga do Kostrzyna (dziś droga śródpolna, choć z pozostałością kamiennego utwardzenia) nazwana została „ulicą" (Strasse nach Cüstrin), co świadczy o jej ówczesnym znaczeniu - może jako drogi pocztowej w kierunku Chojny4. Można przypuścić, że sporo obiektów infrastruktury drogowej istniało w tym samych miejscach już w czasach późnego średniowiecza, a zniszczone odcinki były regularnie odtwarzane, służąc kolejnym pokoleniom wędrowców. Pośród nich z pewnością nie brakowało postaci znaczących.

Ilustracja 3

Okolice Chwarszczan na mapie G. B. Schultzego z 1772 roku, widoczne nazwy traktów Strasse nach Cüstrin i Weg nach Zorndorf / mapa podobnego obszaru na mapie Reinmanna z 1707 roku - droga do Kostrzyna jest aleją obsadzoną drzewami;


4 października 1699 roku z Chwarszczan, prowadzącym stamtąd traktem, przybył do Kostrzyna elektor brandenburski Fryderyk III (od 1701 roku pierwszy król pruski Fryderyk I Hohenzollern), by przyjąć hołd stanów Nowej Marchii. Wjechał przez bramę zwaną Bramą Chwarszczańską lub Nowomarchijską, która dopiero później otrzymała nazwę Bramy Sarbinowskiej5. Zmiany nazw miały związek ze zmianami przebiegu głównych szlaków prowadzących do Kostrzyna. Ponad pół wieku później władca być może przybyłby z Dębna drogą krajową (Landstrasse) przez Cychry, a po połowie XIX stulecia - drogą poprowadzoną przez Sarbinowo, przebiegającą podobnie jak dzisiejsza droga krajowa. W każdym razie w 1707 i 1772 roku Chwarszczany i Sarbinowo łączyła tylko kręta droga polna.

W czasie przejazdu elektora Fryderyka przy dawnej kaplicy zakonnej na pewno istniało dobudowane od strony południowej pomieszczenie o trudnej dzisiaj do pewnego określenia funkcji. Być może była to zakrystia, na którą zapotrzebowanie pojawiło się w czasach domeny, po przekształceniu kaplicy zakonnej w zbór protestancki. Jeśli jednak pomieszczenie istniało już w czasach joannickich, to mogło pełnić rolę kruchty, ta zaś mogła być schronieniem dla oczekujących na wejście do świątyni pielgrzymów. Ceramiczny portal południowy, przesłaniany przez domniemaną kruchtę, od średniowiecza pełnił rolę głównego wejścia dla przybyszów, gdyż położony był dokładnie na linii prowadzącej od strony karczmy, kuźni i przeprawy mostowej, czyli od wejścia na teren komandorii. Nie trudno dociec, że musiało istnieć również drugie, zewnętrzne wejście do samej kruchty położone w tej samej linii - i rzeczywiście, jego pozostałość w postaci kamiennego progu została odkryta w 2005 roku6.

 

Symbolika świętego Krzysztofa

Święty cieszył się w średniowieczu wielką popularnością spowodowaną tym, że uważany był za patrona dobrej śmierci, a także podróżujących i pielgrzymów. Był wzywany w niebezpieczeństwie zarazy, klęski żywiołowej i nagłej śmierci. Wierzono, że kto rano spojrzy na świętego Krzysztofa - nie umrze w dniu, w którym go ujrzał. Jego wizerunek często umieszczony był naprzeciw wejścia do kościoła. Popularne było noszenie medalików z podobizną świętego Krzysztofa. Jednocześnie spotykał się on z oficjalną dezaprobatą ze strony władz Kościoła, co związane było z mitycznym pochodzeniem opowieści o świętym, przy równoczesnym braku źródłowych śladów jego istnienia.

Według owej przemawiającej najsilniej do ludu w średniowieczu opowieści, spopularyzowanej przez Jakuba de Voraginea w „Złotej legendzie"7, święty zanim został Krzysztofem miał na imię Reprobus (po łacinie: odrzucony, potępiony), był człowiekiem ogromnego wzrostu i pochodził z rodu Psogłowych (Kynokefalów) żyjących na końcu świata. Poszukując kogoś najpotężniejszego, służył królowi, potem diabłu, by w końcu, dzięki pustelnikowi, nawrócić się na chrześcijaństwo. Od tej pory pomagał podróżnym przeprawiać się przez rzekę, aż pewnego razu trafiło mu się zadanie przeniesienia na drugą stronę dziecka, co okazało się bardzo trudne ze względu na jego niewiarygodny ciężar oraz niespokojne wody rzeki. Po przeprawie dziecko powiedziało, że jest Chrystusem, i że niósł, oprócz niego samego, także ciężar całego świata. Na dowód poleciło Reprobusowi wbić w ziemię żerdź, na której się podpierał, a ta następnego dnia zazieleniła się i wydała owoce jak palma. Po tych wydarzeniach nazwano Krzysztofa jego imieniem, gdyż po grecku Christoforos oznacza - niosący Chrystusa. Krzysztof udał się później jako misjonarz do Licji, gdzie zginął śmiercią męczeńską przez ścięcie głowy, za panowania cesarza Decjusza około 250 roku.
W tradycji prawosławnej niekiedy przedstawiano świętego jako żołnierza rzymskiego z głową psa, co nawiązywało z jednej strony do jego pochodzenia z krańca świata i rodu Kynokefalów, z drugiej zaś do tradycji, według której Krzysztof, zanim zaczął służyć Bogu, pełnił służbę w królewskim (albo cesarskim) wojsku.

W średniowieczu zderzyły się ze sobą dwie interpretacje opowieści o życiu świętego Krzysztofa.
Pierwsza, najpopularniejsza, była dosłownym rozumieniem treści i, mimo nagromadzonych w niej zdecydowanie fantastycznych wątków, traktowana była jako opis prawdziwych zdarzeń. Symbolikę rozumiano prosto: jeśli Krzysztof potrafił niosąc Chrystusa bez szwanku przejść na drugą stronę niebezpiecznej rzeki, to znaczy że jako święty potrafi na każde wezwanie pomóc chrześcijaninowi w podróży, pokonaniu związanych z nią przeszkód i niebezpieczeństw oraz uchroni wiernego od śmierci. Podobizna zaś jego, niczym amulet, zadziała nawet poprzez samo jej noszenie przy sobie. To był właśnie ten zabobon, który potępiała zarówno reformacja, jak i władze Kościoła katolickiego.

Drugie rozumienie opowieści było zgodne z religijnymi dogmatami. Wydaje się, że świadomi chrześcijanie w średniowieczu, a za takich możemy na pewno uważać członków zakonów rycerskich i ówczesne władze Kościoła, traktowali legendę świętego Krzysztofa nie jako fakt, żywot świętego, lecz jako jeszcze jedną przypowieść przybliżającą zwykłym ludziom tamtych czasów jedno z ważnych zagadnień wiary.
Pełną symbolikę starałem się nakreślić w innym miejscu8, warto jednak przytoczyć wizję typowej sceny z przedstawieniem świętego, w której dostrzegamy chwile poprzedzające koniec świata i Sąd Ostateczny. Chrystus na barkach Krzysztofa przekracza rzekę - granicę życia i śmierci. Pod postacią dziecka, gdyż za moment nastąpi paruzja: ponowne przyjście, czyli nowe narodziny Chrystusa, który zasiądzie na tronie Sędziego świata. W rzece niespokojnie pływają ryby, raki i inne wodne stwory, na przykład - syreny. To dusze, spośród których dobre zostaną odsiane od złych w dniu Sądu oraz być może czyhające na nie pokusy. Krzysztof - Reprobus, odrzucony i potępiony, odrażający mieszkaniec kresów świata, niosąc Chrystusa podąża ku brzegowi z oczekującym pustelnikiem, który światłem latarni wskazuje dobrą, choć niełatwą drogę ku położonej na skalistym wzgórzu świątyni. Nawet taki człowiek jak Reprobus, i nawet w ostatniej chwili życia, ma szansę nawrócenia i osiągnięcia życia wiecznego. To w takim właśnie sensie święty Krzysztof może nas uchronić przed śmiercią, wołając tak, jak wzywał Jan Chrzciciel: „Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie". Pielgrzymi wchodząc do świątyni położonej na szlaku i spoglądając na wizerunek świętego Krzysztofa mogli słyszeć to w swoich duszach.


Święty Krzysztof przedstawiony w kaplicy chwarszczańskiej

Miejsce, na którym znajduje się postać świętego, położone było dawniej naprzeciw wejścia, pełniącego funkcję głównego, czyli na wprost ceramicznego portalu południowego. Święty Krzysztof niosący Chrystusa był pierwszym obrazem widzianym przez każdego wchodzącego.

Ilustracja 4

Chwarszczany, polichromia z przedstawieniem św. Krzysztofa, stan przed i po ostatniej renowacji (fotografia z 2022 roku);


Całe wnętrze kaplicy zakonnej pokryte było polichromiami. Dziś pozostały te przedstawiające apostołów na ścianach nawy i święte dziewice męczennice w prezbiterium. Ościeża okien pokrywa motyw wici roślinnych. W tłach postaci dostrzegamy zabudowania - prawdopodobnie nowej Jerozolimy. Święty Krzysztof wyróżnia się na tym tle mniejszym rozmiarem postaci. Polichromia ze świętym dawniej zajmowała jednak większą niż teraz powierzchnię, dziś częściowo zakrytą późniejszym obramowaniem, być może była to powierzchnia podobna do zajmowanych przez apostołów.

Obraz ze świętym mógł pełnić rolę wstępu do całego programu opisującego moment poprzedzający koniec świata i Sąd Ostateczny oraz wizję nadejścia nowej Jerozolimy. W tym kontekście świątynia jawi się odwiedzającym jako przedsionek nieba9.


Kiedy namalowano przedstawienie świętego Krzysztofa w Chwarszczanach?

W przypadku całego zespołu polichromii chwarszczańskich analiza warunków historycznych panujących w Nowej Marchii wskazuje na początek XV wieku jako czas ich powstania. Dziś można przyjąć, że święty Krzysztof powstał nieco wcześniej, prawdopodobnie w drugiej połowie XIV wieku. Analiza tynków przeprowadzona podczas obecnych prac konserwatorskich zaprzecza namalowaniu postaci jednocześnie z pozostałymi świętymi. Za większym prawdopodobieństwem wcześniejszego powstania przemawia kilka spostrzeżeń:
Idea przedstawienia świętego Krzysztofa była łatwa do włączenia do programu Niebieskiej Jerozolimy. Nie przeszkadzała, ale uzupełniała ten program. Nie było potrzeby zastępowania postaci świętego innym obrazem.
Położenie świętego naprzeciw głównego wejścia było zamierzone i nie było bez znaczenia, jednak gdyby w tym miejscu wcześniej namalowano jednego z apostołów, z pewnością święty Krzysztof znalazłby inne miejsce - na przykład powyżej lub poniżej.
W stosunku do otaczających apostołów postać św. Krzysztofa wydaje się niepozorna i niska, mimo że zazwyczaj, zgodnie z legendą o Reprobusie, jego przedstawienia były sporych rozmiarów. Taka sytuacja raziłaby mniej, gdyby święty został namalowany wcześniej.

Pozostaje pytanie: dlaczego w XV wieku, po zatrudnieniu dobrego warsztatu malarskiego, podczas wykonywania pozostałych polichromii pozostawiono postać św. Krzysztofa? Przecież ten, kogo stać było na tak rozbudowany program mógł również pozwolić sobie na dostosowanie jakościowe jeszcze jednego obrazu - jeśli jest on programowo niezbędny. Nie wiemy jednak jak rzeczywiście wyglądało malowidło w średniowieczu.

Bez dodatkowych, wyczerpujących badań można mówić tylko o prawdopodobnym czasie powstania polichromii ze świętym Krzysztofem. Nie można wykluczyć istnienia nieznanych nam faktów, choćby takich, które uzasadniałyby prawdopodobieństwo późniejszego namalowania świętego Krzysztofa, na przykład w drugiej połowie XV stulecia lub na początku XVI.


Późniejsze dzieje polichromii i przyczyny ich niszczenia

Po przeprowadzce joannitów do Świdwina w 1540 roku i utworzeniu w Chwarszczanach domeny państwowej, dawna kaplica zakonna stała się zborem protestanckim - filią parafii w Cychrach. Nigdy zresztą nie było tu samodzielnej parafii, czego przyczyn można upatrywać w tym, że aż do początku XIX wieku w Chwarszczanach nie było wioski, a mieszkańcami byli pracownicy domeny.

Najprawdopodobniej krótko po nastaniu reformacji po raz pierwszy zamalowano polichromie. Jeśli tak było - stało się to w okresie zakończonym bitwą pod Sarbinowem (1758). Pokrycie warstwą pobiały i ukrycie ich przed ludzkim wzrokiem mogło zapobiec przemalowaniom i poprawkom w duchu innych nowożytnych epok historycznych, aż do czasu prowadzenia dziewiętnastowiecznych prac konserwatorskich. Nie oznacza to braku działania niszczących procesów, takich jak: temperatura dachu płonącego podczas bitwy pod Sarbinowem, zawilgocenie od nieszczelnego dachu czy wilgoć spowodowana przebiciem izolującej warstwy gruntu podczas budowy systemu ogrzewania posadzkowego w XIX wieku. Do tego należy dodać jeszcze czynnik dotąd pomijany, związany z mimowolnymi działaniami człowieka - wieloletnim opieraniem się o ścianę uczestników mszy siedzących w ławkach - niezbędnych w liturgii protestanckiej. Do połowy XIX wieku ławki stały na drewnianej emporze otaczającej ściany nawy. Istnienie takiej empory było początkowo tylko hipotezą, wysnutą na podstawie regularności zniszczeń polichromii na podobnej wysokości w nawie, przy braku takich zniszczeń w prezbiterium10. W 2021 roku udało mi się jednak odszukać internetowe źródło wspominające o rozebraniu istniejącej dotąd drewnianej empory po połowie XIX wieku11. Rozebranie empory było zapewne związane z rozpoczynającymi się wówczas w kościele pracami konserwatorskimi, których wynikiem była również renowacja polichromii. Ich rekonstrukcją zajął się na początku XX wieku profesor August Oetken z Berlina12.

Ilustracja 5

Kaplica zakonna w Chwarszczanach na pocztówce z początku XX wieku: wnętrze z odnowionymi polichromiami (pierwszy z lewej - św. Krzysztof) / widok ze strony południowo zachodniej. U góry - informacja o odnowieniu polichromii przez profesora Augusta Oetkena.


W końcu lat czterdziestych ubiegłego wieku, po rekonsekracji kościoła, ponownie zamalowano polichromie jako „niemieckie". Ich kolejne odkrycie nastąpiło dopiero w 1996 roku, podczas niedokończonych prac konserwatorskich. Zmycie bladoróżowej farby zakrywającej ściany pokazało, że bezpowrotnemu zniszczeniu uległa zmywalna warstwa poprzednich rekonstrukcji. Ukazał się natomiast obraz mocno zniszczonych malowideł oryginalnych - pole do badań nad ich pierwotnym wyglądem z zastosowaniem metod konserwatorskich nieznanych na przełomie XIX i XX wieku. Dawało to nadzieję na dokładniejsze odtworzenie pozostałości oryginałów13.
Niestety, podczas prac konserwatorskich prowadzonych od 2012 roku podjęto decyzję o rekonstrukcji, w wyniku której powstała całkiem nowa kreacja konserwatorska.


Zniszczenia i prawdopodobnie błędne interpretacje konserwatorskie

W przypadku tej polichromii większość uwag, to tylko wątpliwości, bądź hipotezy na temat błędów. Ich pojawienie się można uzasadnić sporym zniszczeniem warstwy oryginalnej:
Brązowe obramowanie, otaczające środkową część malowidła, jest być może późniejsze i namalowano je w celu odcięcia partii mocno zniszczonych. O zniszczeniu świadczą fragmenty z nowymi tynkami w prawym górnym narożniku. Na powierzchniach pod i poza obramowaniem można być może domyślić się kontynuacji elementów pejzażu z głównej części malowidła, na obramowanie zaś zachodzą linie i kontury. Te poniżej obrazu mogą być kolejnymi rybami pod nogami świętego. Powyższa uwaga nie jest oczywista po odkryciu przypuszczalnej analogii w kościele św Botolpha w Slapton w Anglii.
Najbardziej chyba jednoznacznie błędną interpretację łatwo zauważyć w lewej dłoni Chrystusa - kciuk jest po niewłaściwej stronie - jakby miał dwie prawe ręce. Jest to wynik interpretacji pozostałości linii siatki konstrukcyjnej jako konturów postaci14.
Podobna sytuacja występuje w przypadku skrajnych palców lewej stopy świętego.
Zgodnie z zauważoną już w innych przedstawieniach świętych w Chwarszczanach manierą, lewe ramię świętego Krzysztofa jest nienaturalnie skrócone, podobnie jak, przykładowo, prawe ramię postaci w prezbiterium identyfikowanej ze św. Martą. To tak, jakby obie postacie były dziełem jednego mistrza, co na podstawie opisanych w opracowaniu konserwatorskim badań tynków (patrz: bibliografia) wydaje się niemożliwe. Efekt skrócenia może wynikać ze skupienia się na linearności.
W XIX i na początku XX wieku dokonano rekonstrukcji mocno zniszczonej polichromii w typowym wówczas prymitywizującym stylu. Dokonano wyboru linii i konturów jako pierwszoplanowych elementów kompozycji, nie dostrzegając roli nachodzących na siebie wielobarwnych warstw, tworzących niuanse modelujące szczegóły postaci i tła. Powstałe w wyniku techniki bliskiej laserunkowi plamy barwne przypominały mieniącą się mozaikę wypełniającą powierzchnie zakreślane przez konturowy szkic. Pominięcie tego w rekonstrukcji - spłaszczyło kompozycję i zakres barw15. Błędne, moim zdaniem, podejście powtórzono w XXI wieku.
Po jednym z sezonów prac konserwatorskich we wnętrzu kościoła pojawiły się zacheuszki. Ich namalowanie w kilku miejscach wnętrza jest związane z pochopną interpretacją tzw. „tęczy" pod jedną ze świętych w prezbiterium (podobna mniejsza „tęcza" jest też pod inną tam się znajdującą postacią świętej) jako pozostałość po bogato inkrustowanym zacheuszku - śladzie konsekracji świątyni. To nie jest pewna i nie jedyna możliwa interpretacja tego fragmentu. Już samo zasugerowanie takiego rozwiązania w tamtym miejscu może zablokować poszukiwanie alternatyw. Ale już błędem jest doszukiwanie na siłę analogicznych form w pozostałych miejscach we wnętrzu kościoła i określenie ich jako zacheuszki. Na jeden z nich natkniemy się poniżej postaci świętego Krzysztofa. To tylko interpretacje istniejącej podczas powstawania polichromii gęstej regularnej siatki linii konstrukcyjnych, której pozostałości mogą tworzyć ciekawe złudzenia optyczne. Może być to również pozostałość „wzorów damasceńskich" dostrzeżonych przed 1898 rokiem przez konserwatora prowincjonalnego Blutha. Według jego raportu znajdowały się one właśnie poniżej pasa polichromii16.

W związku z powyższymi uwagami wydaje mi się, że decyzja o rekonstrukcji polichromii, na podstawie tak niewyraźnych i zniszczonych pozostałości oryginałów była być może podjęta pochopnie. W wyniku niepełnych badań dokonano połączenia w wielu miejscach warstw oryginalnych z pozostałościami poprzednich renowacji. Powstała mocno spłaszczona kompozycja, prezentująca się atrakcyjnie tylko z większej odległości - ani nie średniowiecze i wczesna nowożytność, ani nie rekonstrukcje Augusta Oetkena, posiadające przecież także swoją wartość artystyczną. Skutkiem jest stłumienie ciekawości badawczej u potencjalnych nowych badaczy. Moim zdaniem jedyną możliwością zapobieżenia tej sytuacji było zastosowanie konserwacji zachowawczej - bez rekonstrukcji na tym etapie badań.

Ilustracja 6

Możliwa analogia: postać św. Krzysztofa w Chwarszczanach (stan przed renowacją) i w kościele św. Botolpha w Slapton (hrabstwo Nothamton w Anglii);

Pomijając jednak to, co napisałem powyżej, Chwarszczany ze swą historią, powiązanymi osobami, położeniem, otoczeniem, kaplicą zakonną, polichromiami, w tym przedstawieniem świętego Krzysztofa - towarzysza pielgrzymów, zawsze warte są opowieści.

Maciej Sałański



Przypisy i objaśnienia:

1Metanoja - w Nowym Testamencie oznacza radykalną zmianę sposobu działania, zgodnie z tym, do czego wzywa Jan Chrzciciel: Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie (Mt 3,2). Wezwanie to zakłada Boży dar "nawrócenia", zgodnie z nauczaniem proroków, a jako skutek tego daru - skruchę i zmianę życiowych postaw.

2Edward Rymar, Boleszkowice. Powikłane losy i miasteczkowe tradycje w okresie średniowiecza, w: Przegląd Zachodniopomorski, tom XX (XLIX) rok 2005 zeszyt 4, str. 50.

3Odkrycie tych symboli jest efektem szczegółowej analizy map podczas badań dawnej komandorii zakonnej w Chwarszczanach w ramach Projektu Chwarszczany, w latach 2004-05. Jestem bardzo dumny z tego odkrycia, które stało się początkiem rozwiązywania całej serii zagadek chwarszczańskich.

4Droga, mimo że jest zabytkowa, nigdy nie była zgłoszona do rejestru zabytków. Była miejscem wydarzeń - rekonstrukcji historii, jak np. przemarszu w siedemsetną rocznicę aresztowania templariuszy, który odbył się 13 października 2007 roku. Już na mapie z 1707 roku została przedstawiona jako obsadzona drzewami. W czerwcu 2023 roku jej odcinek w pobliżu Chwarszczan został kompletnie zniszczony ciężkim sprzętem wyrównującym, by łatwiej było przemieszczać się maszynom rolniczym. Zabytek bezpowrotnie utraciliśmy.

5Andrzej Kamieński, Kostrzyn nad Odrą w okresie od utworzenia Marchii Kostrzyńskiej do 1806 r., w: Kostrzyn nad Odrą. Dzieje dawne i nowe, pod red. Jerzego Marczewskiego, str. 171 i 127, Poznań 1991;

6Na zakończenie pierwszego sezonu badań w ramach Projektu Chwarszczany w 2004 roku dokonano obniżenia terenu wokół kaplicy zakonnej do poziomu średniowiecznego. W wyniku tego pojawił się zarys nieznanego wcześniej fundamentu przy kaplicy. Na początku sezonu badan w roku 2005 dokonałem „ręcznego" sprawdzenia własnej hipotezy położenia wejścia. Pod kilkucentymetrową warstwą piachu dotknąłem wygładzonej powierzchni kamiennego progu. Byłem chyba pierwszą od ponad dwustu lat osobą, która to zrobiła.

7Jakub de Voragine, Złota legenda, Legenda o św. Krzysztofie, www.kbroszko.dominikanie.pl/k.htm

8Maciej Sałański, Symbolika postaci świętego Krzysztofa, www.polichromie.eu, w dziale: symbolika.

9Maciej Sałański, Między ziemią a niebem. Próba interpretacji symboliki średniowiecznych polichromii z kaplicy zakonnej w Chwarszczanach, www.polichromie.eu, w dziale: Chwarszczany.

10Od 2004 roku, uczestnicząc w badaniach w Chwarszczanach, na podstawie dziewiętnastowiecznej fotografii archiwalnej wiedzieliśmy, że istniało wejście od południa, na wysokości dzisiejszej empory. Potwierdziły to ostatnie badania konserwatorskie. Natomiast po przeciwnej stronie nawy, na tej samej wysokości znajdują się małe drzwi na stryszek nad zakrystią - niedostępne z poziomu posadzki, ale z poziomu domniemanej empory - już tak. Pośrednio mogłoby to potwierdzać jej istnienie i przebieg wokół nawy.

11Potwierdzenie rozebrania drewnianych empor znalazłem w internetowym banku danych prowadzonym przez Deutsches Archäologisches Institut (DAI) i Archäologisches Institut Universität zu Köln: Chwarszczany (Quartschen) Johanniterordenskirche, Katalog iDAI.objects arachne, www.arachne.dainst.org/entity/4405835

12O odnowieniu polichromii przez Oetkena wiadomo było z opisu na pocztówce z Chwarszczan, z początku XX wieku. Potwierdziły to badania prowadzone przez Błażeja Skazińskiego, z których wstępne wnioski zostały przedstawione podczas konferencji popularnonaukowej w Chwarszczanach, 22 lipca 2022 roku. Badania są kontynuowane.

13W marcu 2014 roku, zaskoczony negatywnie efektem pierwszych prac renowacyjnych, rozpocząłem własne badania polichromii. W ich wyniku doszedłem do wniosków często odmiennych od przyjętych przez konserwatorów. Jest to jednak zagadnienie do oddzielnej publikacji. Najogólniejszym wnioskiem jest jednak to, że za mało jeszcze na ich temat się dowiedzieliśmy, by proponować jakąkolwiek wizję ich odtwarzania na tym etapie badań. Nie powinno się tego robić.

14Na planszy z projektem rekonstrukcji polichromii wykonanej w 1901 roku przez Augusta Oetkena palce dłoni przedstawione są prawidłowo.

15Najlepszym przykładem takich warstw barwnych jest nimb postaci św. Jana Ewangelisty - oczywiście sprzed ostatniej renowacji.

16Bluth, Średniowieczne malowidła ścienne w kościele w Chwarszczanach, powiat Königsberg Nm., w: Schriften des Vereins für die Geschichte der Neumark, 1898, zeszyt VII, str. 203-206



Bibliografia

  1. Bluth, Średniowieczne malowidła ścienne w kościele w Chwarszczanach, powiat Königsberg Nm., w: Schriften des Vereins für die Geschichte der Neumark, 1898, zeszyt VII, str. 203-206;
  2. Chwarszczany (Quartschen) Johanniterordenskirche, Katalog iDAI.objects arachne, www.arachne.dainst.org/entity/4405835
  3. Dorothea Forstner OSB, Świat symboliki chrześcijańskiej, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1990;
  4. Andrzej Kamieński, Kostrzyn nad Odrą w okresie od utworzenia Marchii Kostrzyńskiej do 1806 r., w: Kostrzyn nad Odrą. Dzieje dawne i nowe, pod red. Jerzego Marczewskiego, Poznań 1991;
  5. Stanisław Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2002;
  6. Władysław Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990: Wydawnictwo "Wiedza Powszechna";
  7. Michel Pastoreau, Średniowieczna gra symboli, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006;
  8. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań - Warszawa 1980;
  9. Robert Rogal, Jarosław Rogóź i inni autorzy, Dokumentacja badawczo-konserwatorska gotyckich malowideł ściennych w kościele filialnym p.w. św. Stanisława Kostki w Chwarszczanach, Toruń 2012
  10. Edward Rymar, Boleszkowice. Powikłane losy i miasteczkowe tradycje w okresie średniowiecza, w: Przegląd Zachodniopomorski, tom XX (XLIX) rok 2005 zeszyt 4;
  11. Jutta Seibert, Leksykon sztuki chrześcijańskiej, Tematy, postacie, symbole, ISBN: 978- 83-7442-120-7, wyd.: Wydawnictwo Jedność, Kwiecień 2007;
  12. Jakub de Voragine, Złota legenda, Legenda o św. Krzysztofie, www.kbroszko.dominikanie.pl/k.htm;
  13. Anzelm Weiss, Organizacja diecezji lubuskiej w średniowieczu, reprint, Zielona Góra 2022;
  14. Ks. Wincenty Zaleski SDB, Święci na każdy dzień, wydanie uzupełnione, Wydawnictwo Salezjańskie, Warszawa 2000;
  15. Rafał Żebrowski, Kanaan, hasło w Polskim słowniku judaistycznym na stronie ŻIH, www.jhi.pl/psj/Kanaan

 

   
   
  Copyright ©:Polichromie.eu